#tfwnogf #przegryw…

15 lipca 2018

#tfwnogf #przegryw #wychodzimyzprzegrywu #programowanie #programista15k

Ponieważ jacyś ludzie pod jednym z wpisów na anonimowych mirkowyznaniach upierdliwie proszą, bym opowiedział, ile zarabiam, opowiem trochę o tym poniżej. We wpisie napiszę o moich zarobkach i wyjaśnię, dlaczego ciągle jestem takim biedakiem.

Zaznaczam, że (wbrew pierdoleniu niektórych mirków) nigdy nie napisałem na mirko, że jestem bogaczem, i nigdy nie napisałem, że zarabiam bardzo dużo – podkreślałem tylko, że zarabiam więcej niż średnia krajowa, kiedyś też, że więcej niż średnia dla Warszawy. Chyba zaczęło się to od odpowiedzi na stwierdzenie kogoś, że aby wyjść z przegrywu i znaleźć dziewczynę, należy się wyprowadzić od rodziców i zacząć zarabiać więcej niż minimalna krajowa.

Dodam jeszcze, że mieszkam w dużym polskim mieście, ale nie jest to Warszawa, a moja sytuacja zarobkowa w najbliższym czasie prawdopodobnie się zmieni, bo szykuję się do zmiany pracy i jestem w trakcie kilku procesów rekrutacyjnych. W związku z tym ostatnio siedzę także więcej w domu nad przypominaniem sobie rzeczy, nad którymi pracowałem, a także uczeniem się nowych rzeczy.

W roku 2018 zarabiam 7k złotych z hakiem miesięcznie na rękę, pracując na umowie o pracę jako programista. Trochę więcej zarabiałem w 2017, gdy najpierw zacząłem korzystać z autorskich podwyższonych kosztów uzyskania przychodu, a następnie dostałem podwyżkę. Niestety ostatnio złodzieje z PiS zmienili zasady dotyczące PKUP, w związku z czym firma, dla której pracuję, wycofała się z tego, dopóki nie otrzyma nowej interpretacji ze skarbówki.

Jestem zatrudniony na pełny etap i nigdy nie spędzam w pracy więcej czasu niż te 8 godzin dziennie (nigdy nie bawiłem się w nadgodziny). W praktyce radzę sobie bez problemu z moimi zadaniami i w 3 na 4 dni wychodzę po ok. 7 godzinach i 40 minutach, czasem nawet 7 i pół godziny. Mógłbym pracować jeszcze krócej, ale nie jestem pewien, jak zostałoby to odebrane, więc jakiś czas w pracy spędzam na uczeniu lub opierdalaniu się.

Obecnie dość sporo siedzę na uczeniu się nowych rzeczy w domu, szukam nowej pracy, mam kilka rozmów już za sobą, kilka przede mną. Z tego co widzę, to z moim obecnym doświadczeniem i umiejętnościami max, na który mogę liczyć na UoP, to 12k brutto. W przypadku pracy na B2B do wyjęcia byłoby 700, może przy odrobinie szczęścia 800 zł na godzinę na fakturze netto. Ze względu na brak PKUP i limity na UoP poważnie rozpatruję przejście na B2B. To wszystko odbywa się przy założeniu rozsądnego czasu przeznaczonego przeze mnie na naukę w ramach przygotowań do zmiany pracy – gdybym spędził na tym więcej czasu i opanował coś nowego i często używanego w stopniu umożliwiającym mi „oszukanie” pracodawców, że pracowałem nad tym komercyjnie, pewnie mógłbym liczyć na więcej.

Poza programowaniem uzyskałem w 2017 dochód w wysokości kilkudziesięciu tysięcy złotych ze sprzedaży #kryptowaluty, w tym #bitcoin. Sprzedałem zdecydowaną większość krypto w moim posiadaniu, resztę hodluję, może znowu dokupię, gdy będzie bardzo tanio. Bawię się też w inwestowanie na giełdzie i w inne walory, ale je rozpatruję w ujęciu długoterminowym i nie przynoszą mi jeszcze dodatkowych dochodów. Nie spodziewam się, że nadal będę programistą w wieku 40 lat (zakładając, że dożyję do tego momentu).

Dlaczego zarabiam tak mało, nie pracuję jeszcze za te 10-15k na rękę, albo nie pracuję za granicą lub zdalnie za jeszcze więcej? Bo od dawna nie mam siły się uczyć i intensywnie programować poza pracą. Ostatnio po raz pierwszy od ponad roku zmusiłem się do uczenia się nowych rzeczy i programowania w domu i był to dla mnie wysiłek niewyobrażalny. Życie straciło smak, gdy w wieku 21 lat nadal tkwiłem w #tfwnogf. Nie przypominam sobie, bym od tego momentu nad czymkolwiek intensywnie pracował.

Muszę przyznać, że życie w Polsce wcale nie jest tanie i zarabiając te 7-8k (nawet nie w Warszawie) nie można sobie pozwolić na życie na wysokim poziomie. Nie wiem, jak sobie radzą ludzie zarabiający nie więcej niż 5k na rękę (według danych GUS prawie 90% Polaków). Wynajem mieszkania na przyzwoitym poziomie razem z wszelkimi opłatami (prąd. gaz, woda, internet itd) to już 2500 złotych. Jedzenie (zakładając, że nie wpierdalamy czokoszoków i jemy rzeczy przyzwoitej jakości) to co najmniej 1500 złotych. A jeszcze trzeba kupować ubrania, kosmetyki i inne pierdoły, od czasu do czasu sprzęt, wyjazdy wakacyjne, hobby i inne rozrywki, a i warto byłoby coś zaoszczędzić (ja odkładam co miesiąc określoną sumę i nie zawsze jest o to łatwo). Nawet nie wspominam, co się dzieje, gdy trzeba wydawać pieniądze na to, na co ja nie muszę wydawać, np. własne dzieci…

Dlatego życie na wysokim poziomie w Polsce zaczyna się od 20-25k miesięcznie. Przy 15k można mówić o dobrym poziomie życia, te 7-8k to minimum, by żyć „jakoś”. Gdybym dawno temu zaruchał nie za pieniądze, miałbym siłę, energię i nie cierpiałbym tyle, co pozwoliłoby mi się intensywniej uczyć i rozwijać i zarabiałbym 12-15k, a może i wyjechałbym za granicę i żył na dużo wyższym poziomie niż w Polsce. Niemniej jednak zaruchanie nie za pieniądze jest priorytetem, 15k na rękę przy jego braku by mnie nie uszczęśliwiło.

No Comments

Comments are closed.