Trochę moich uwag co do…

25 maja 2018

Trochę moich uwag co do dyskusji na temat ataku 51% na Bitcoin Gold (o kopaniu, atakach 51% i głupocie giełd). Wybaczcie jeżeli nieskładanie, ale podróżuję i zmęczony już jestem. 🙂

Każdy coin który można kopać ma ustaloną ilość monet, które produkuje w ciągu każdej godziny. W Bitcoinie, 12.5 co 10 minut – 75BTC na godzinę. Ilość monet razy aktualna cena – to wartość strumienia pieniędzy dla wszystkich górników na całym świecie, na godzinę. Dla Bitcoina to 75BTC * 8000$/BTC = $600k. 600 tysięcy dolarów w BTC co godzinę jest dodawane do już istniejących Bitcoinów, poprzez danie ich jako nagrody dla górników. Pomijam tu fee, które są istotne, ale bardziej dopiero w przyszłości.

W ten łatwy sposób można policzyć sobie bezpieczeństwo danej sieci (koszt ataku). Dla Bitcoina to $600k na godzinę plus koszt uzyskania kontroli nad potrzebną liczbą koparek. W przypadku BTC jest to kwota zaporowa, bo by mieć 51% mocy, musiałbyś dosłownie stworzyć więcej koparek niż jest obecnie na świecie, tylko po to, by użyć ich do ataku na BTC. Jest to technicznie i logistycznie niewykonalne, poza może rządem USA czy Chin. Pod warunkiem, że nikt by się nie wygadał, że taka operacja jest przygotowana.

Coiny z algorytmem kopania „odpornym na ASIC” to głupota. Z punktu widzenia sieci jest bardzo dobrze, kiedy kopanie wymaga drogich i zaawansonych koparek (ASIC) – powoduje to, że górnicy są bardziej „po uszy w długach” i bardziej uzależnieni od swojej sieci i użytkowników.

Kiedy ktoś chce zaatakować coina, który używa koparek ASICs, musi najpierw skądś wziąć (kupić, wynająć) te wszystkie drogie koparki. Kiedy ktoś chce zaatakować coina, który można kopać na zwykłym komputerze, może np. wynająć do tego botnet i przeprowadzić atak przy użyciu komputerów niewinnych ludzi. Albo tymczasowo wynając wystarczająco ilość komputerów na Amazonie.

ASIC są dobre, bo nie da się ich tanio wytworzyć, co podnosi koszt przygotowania ataku na sieć.

Co do ekonomi i polityki „kopania”:

Górnicy konkurują między sobą o to jaką część tej nagrody otrzymają. Tym większa „moc górnika”, tym więcej otrzymają kasy. Jako że potencjalnie każdy może być górnikiem, konkurencja jest ostra. Każdy kto jest w wykopać większą wartość niż koszt potrzebny do jej wykopania, kopie. W momencie kiedy przestaje się to opłacać, przestaje się kopać.

Powoduje to, że koszt kopania dąży do wartości nagrody. Tzn. wszyscy górnicy BTC na świecie wydają niemal $600k każdej godziny, by je kopać. Niemal – jest pewna niewielka różnica, która jest przychodem górników. Powiedzmy, że $570k wydawane jest na prąd i sprzęt, a $30k (na godzinę) to czysty dochód górników. Oznacza to 5% marżę (ang. margin – część przychodu, która nie jest kosztem jego uzykania).

Ogólnie dobrze jest być w biznesie gdzie marża jest wysoka (np. Apple ma margin 60-80% jakoś: jak sprzedają iPhona za $1000, to $300 to był kosz jego produkcji, a $700 zysk). Supermarkety mają bardzo niski margin. Na produkcie za 5zł zarobią może 5gr albo i mniej (< 1% margin). Zarabiają na tym, że sprzedają miliony produktów dziennie. Kopanie to typowy rynek z bardzo niskim margin (bo konkurencja jest taka duża). W dodatku jest to rynek który wymaga ciągłych "capital spending" - wydawania kasy na nowy sprzęt. Co chwilę pojawiają się nowe, bardziej wydajne koparki i jak ich nie kupisz, to ci którzy je kupili "wykopią" cię z biznesu. Z tego powodu kopanie jest ogólnie dupiatym biznesem. Jak ktoś ma tani prąd to może i coś zarobi, ale ogólnie zazwyczaj jest lepiej kupić danego coina, niż go kopać (co przez lata umykało wielu ludziom i wielu się na tym przejechało). Ci którzy zarobili dużo na kopaniu to producenci koparek - głównie dlatego, że kantują swoich klientów, że aż głowa mała, oraz dlatego że konkurencja była niewielka - większość firm która miała niby produkować koparki, okazała się oszustwami albo niewypałami. Stąd też w rzeczywistości, górnicy są na dość kiepskiej pozycji. Muszą oni kopać to co się opłaca i nie stać ich na "wojny" ze społecznością, próby ataków 51% itd. Musili oni wydać masę kasy na sprzęt do kopania, i liczą na to, że wydają na plus. Jeden z powodów dla których UASF się udał, pomimo opozycji górników. Problemem kopania nie są ASICs, tylko to, że cena prądu dominuje efektywność i konkurencyjność. Tak więc najopłacalniejsze są duże operacje, które są w stanie się ulokować blisko elektrowni itd. Całe to ASIC-resistance, to bajeczka, żeby nagonić frajerów i dać możliwość noobom trochę pokopać, żeby się najarali na jakiegoś shita i zapakowali w niego więcej kasy. W dodatku na każdy algorytm PoW da się zrobić ASIC - co najwyżej jego przewaga nad zwykłym komputerem/GPU nie będzie 10000%, a np. 10%. Co w praktyce, na rynku z takimi niskimi marżami, jest ogromną różnicą i po jakimś czasie takie ASICs spowodują, że kopanie na zwykłych komputerach staje się nieopłacalne. Swoją drogą dziwi mnie, że nie było więcej ataków 51% na inne coiny. W chwili obecnej większość giełd igra z ogniem. Sporo altów może być zaatkowana za stosunkowo niewielkie pieniądze. Jakaś giełda mogłaby np. próbować zniszczyć konkurencję, przez atak 51% na jakimś coinie w pierwszej 10stce itd. Jest sporo nietrywialnych scenariuszy, gdzie takie ataki mogłyby się komuś opłacić. Inna bajka, że cena Bitcoin Gold nie poszła do zera jeszcze. Jak zawsze - najlepiej trzymać swoje BTC w swoim portfelu i się nie martwić. #bitcoin

No Comments

Comments are closed.